Broń od oka do nogi, od nogi na oko:

Aż ręka w ładownicy długo i głęboko

Szukała, nie znalazła — i żołnierz pobladnął22,

Nie znalazłszy ładunku, już bronią nie władnął23;

I uczuł, że go pali strzelba rozogniona;

Upuścił ją i upadł; nim dobiją, skona!...

Takem myślił24, — a w szaniec nieprzyjaciół kupa

Już lazła, jak robactwo na świeżego trupa.

Pociemniało mi w oczach; a gdym łzy ocierał,

Słyszałem, że coś do mnie mówił mój jenerał25.