A dzicz z krwawemi pazury

Obiega, za mordem dysze,

Dysząc, na stronie przylega.

Wtem leci rękawiczka z krużganków pałacu,

Z rączek nadobnej Marty,

Pada między tygrysa i między lamparty

Na środek placu.

Marta z uśmiechem rzecze do Emroda:

«Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy

Czułemi przysiągł wyrazy,