Po rozhoworze58 takowym rozeszli się obadwa na pozór łaskawie, obadwa gniewy wewnątrz złamali i pokryli. Poraj niewdzięcznością pańską do żywego poruszony, a prawie gromem rażony, przeczuł, iż zło nad nim wisi, zemstę przeto głęboko w sercu zasadzoną warzył. Książe też rozumiał o Poraju, iż krom59 wątpliwości, przez ów z księżniczką nierząd i przez rycerskie szczęście, stolicę pana swego chce posiąść. Dlatego przemyślał, jakoby mu żywot wzięty być mógł, teraz uczynić tego nie śmiejąc, snać60 by się rozruch nie stał pomiędzy ludem, który Poraja po mieście obrońcą wykrzykiwał; zaczem ku wytłuczeniu do reszty nieprzyjaciół prawica Poraja jeszcze potrzebną była.
Działo się to w noc przed świątkami Peruna; nazajutrz miała być tracona księżniczka Żywila.
Iwan tymczasem porażony i ściśniony srodze, wyglądał rychło mu czas ostateczny zabłyśnie i wszelkiej nadziei próżen61 biedził się, nie wiedząc, jaką lepszą radę wziąść przed się. Gdy i oto drabanci62 obozowi wbieżeli mówiąc, iż mąż niejaki, w czarnej zbroi, do obozu jechał, a słuchania63 książęcego prosi. Kazano go wpuścić. Szedł więc i rzekł: „Kniaziu Iwanie, Poraj jestem, którym ludzie twe dwakroć pobił i ciebie obsaczonego zewsząd trzymam, a otoć przychodzę oddać w ręce twe miasto z księżęciem jego, i ze wszystkimi dostatki64 i wojskiem jego. Masz mnie jedno przysiąc przysięgę wielką, iż ludzi mieczem i ogniem psować nie będziesz, a iż księżniczka pewna, w mieście więziona, żoną mi dana być musi ze wszelakim bezpieczeństwem”.
Już się zabierało na brzask przede dniem święt Peruna, a dnia onego miała być tracona księżniczka Żywila.
Nagle hałas i zgiełk nad spodziw65 wielki rozszedł się po wszem mieście; co żwawsi obywatele, zastawiając się66 onej gwałtownej napaści, gardła dali. Innych trwogą potłumiono, tak iż poddanność nieprzyjaciołom uczynić musieli.
Poraj wybija więzienie i znajduje (zgroza mówić) ulubioną swoją bladą, półżywą, na lichym posłaniu, lada jako porzuconą, w ciemnicy. Obaczywszy Poraja, zemglała67.
Niesiono ją zatem na ulicę, aby jakokolwiek ocucić, a ducha jej przywołać. Ratowano, a ona się nie czuła; zbiegł się lud to widząc, i stało się wołanie i krzyk wielki; ano przedsię nie czuła. Nareszcie wdzięczne oce68 otwierając, cudowała się69 mocno, widząc w około ciżbę ludu i zbrojne męże nieprzyjacielskie. Na on czas Poraj przystąpiwszy, rzekł: „Złóż twoje bojaźni, najmilsza, to są bojownicy Iwana, zemściciela krzywd naszych, którego opieka z nas nie zejdzie”. Żywila to usłyszawszy, dobrze znowu nie zemglała, potem zasię nagle miecz od boku Poraja wychwyciwszy, tak silnie sztychem w piersi mu uderzyła, iż na skroś przepadł. „Zdrajco – wołając — tak li u ciebie małą była ojczyzna, iż ją dla trochę tej gładkości zaprzedałeś? Człowieku beze czci, tak li odpłaciłeś za moje stateczne miłości? A zaś wy obywatelowie, przecz stoicie jakoby nie do was mówiono, przecz70 nie obrócicie na tych oto zbójców gniewu i zemsty waszej?” To mówiąc, z mieczem na nieprzyjacioły blisko stojące godziła; czym lud wszystek, jakoby kto ogniem po nich rzucił, poruszony, dopadłszy co kto mógł, z broniami i mieczami, na Rusiny, nic takowego nie spodziewające się, bieżał. Wytępiono ich moc wielką, po domach i ulicach, resztę żywcem brano a więziono. Żywila przybiegłszy, kędy71 Koriat z tarasu72 świeżo wypuszczony stał, „Ojcze mój!” zawołała i padła bez duszy.
Pochowano ją pod Mendogową73 górą, kędy kopiec usypano i drzewa na pamiątkę sadzono. Staruszkowie dziękując Panu Bogu wszechmogącemu, iż ich na hańbę a urągowisko nieprzyjaciela nie podał, powtarzają dziatkom swym imię Żywili.
Przypisy:
1. pisma periodyczne — dziś: czasopisma. [przypis edytorski]