ze schodów, z dzwonka do drzwi.

Aż tu dzisiaj idę, a naprzeciw mnie dziewczynka

lat może siedem, z małym koszykiem pełnym marchewek.

Mijamy się prawie przed moimi drzwiami.

I tak się rodzą te wszystkie bajki.

Kraków, luty 1989

*** (Chcąc wyjechać do Austrii)

Chcąc wyjechać do Austrii a może i nie chcąc,

wybrałem się pociągiem aż do Jarocina,

ale przespałem Jarocin, wysiadłem cokolwiek dalej,