doliłem na skrzyżowanie przy żółtym świetle. Ale co tam,

dzisiaj mogę umierać bez przerwy, wielka mi rzecz.

Kraków, 12 czerwca 1992

Pożegnania

Przedwczoraj po śniadaniu, na ziemi niemieckiej,

postanowiłem się ogolić, wyjąłem z plecaka maszynkę

i mydło, będące aktualnie kością niezgody między

mną i Beatą Zużewicz, i ręcznik,

i poszedłem w to miejsce, gdzie za drobną sumę

można było zakupić 10 rodzajów prezerwatyw,