Awansować... awansować... Pięknie by wyszły moje córki, czekając na ten wasz awans. A ty, czyż starając się o mnie nie upewniałeś mnie i całą moją rodzinę, iż do dwóch lat zostanę apelacyjną konsyliarzową... a dotąd czym jestem? He? Nędzną sędziną; szczęście jeszcze, że cię nie spensjonowano... a i to zawdzięczasz jedynie mojej protekcji.

FILC

Umhu! Od czasu, jak się ożeniłem, wszystko ci zawdzięczam... Zresztą nie zapominaj, moja pani, iż nie miałaś żadnego posagu i że jedynym moim rywalem był jednooki diurnista4 budową śledzia przypominający.

AGNIESZKA

z irytacją

Jednooki, ale miał wzrok doskonały i nie był diurnistą, tylko kancelistą; bardzo proszę nie przekręcać.

FILC

Niech będzie i kancelista; konstatuję tylko, że brakło mu lewego oka, za to na prawe zezował5 kapitalnie.

AGNIESZKA

Dość! Nienawidzę rekryminacji6, tym bardziej, gdy mam panu coś ważnego do powiedzenia.