Przez cały dzień 6 listopada chodziłem, zabierając znajomości:

— Skąd ojciec? — pytam i zwykle odbieram najczęstszą odpowiedź:

— Spod Mławy, spod Nieszawy, spod Słupi, Włocławka.

Z początku jedli bardzo nieumiarkowanie.

— Proszę pana — powiada mi chłop stary — ten nasz naród strasznie podły, jeden bierze jadło za siedmiu, potem zruci42, a dla innych brakuje.

Spotkać tu można przeróżne typy psychologiczne. Jakiś szewc spod Mławy zawraca np. chłopom głowy, udając mądrego, powiada, że doskonale mówi po niemiecku.

— Pojedziemy na Francję, tam jest naród fajn, delikatny! O, ja, ja, na szyfie musisz koniecznie jechać na Francję i na wyspę Święty Heleny.

Inny znowu tłumaczy, że suchary białe dlatego dają ludziom na okręcie, bo doktor tak zapowiedział:

— Nie kazował dawać nic innego, żebyśta sobie kałdunów nie rozpychali; wyjedzieta na morze i rebekowanie...

Kiedy wieczór, około dziewiątej, mgły się rozeszły i statek zmienił położenie, gotując się do drogi na drugi dzień, wynikł spór na pokładzie: