Brazylianie nie mają ani opisów swego kraju, ani dobrych kart geograficznych; robią to za nich w Europie cudzoziemcy. Ale, przyznać trzeba, mają oni ojczyznę piękną w całym znaczeniu tego słowa. Jakże tu bogata jest przyroda! Od barw i kształtów roślinności cudzoziemiec oka oderwać nie może, a ucho jego napawa się nieustannie śpiewem ptaków i tą długą, nigdy nieustającą muzyką piewików212, którą w dzień i w nocy zdaje się ze siebie wydawać urocza ziemia Brazylii. Malownicze góry, rozkoszne doliny, bory dziewicze, rojące się życiem — wspaniałe rzeki i strumienie, ocean, jego wyspy, piękne porty i słońce, co choć pali, tworzy arcydzieła!
Przyroda zgromadziła wszystkie najbogatsze barwy, aby w nie ubrać kwiaty, motyle i ptaki Brazylii. Nie potrzebujesz długo szukać, bo w małym ogródku przed pierwszą lepszą chatą, a nawet: na podwórku, łatwo spotkać jakiego beja-flor213 (kolibra), który się cały mieni od barw, a gdy płyniesz po rzece, spotykasz olbrzymie zimorodki214 wielkości naszych gołębi lub stada wysmukłych, pięknych, białych czapli; czarny piguar nieco podobny do naszej kaczki, przygląda ci się zdziwiony i daje nurka — już go nie zobaczysz. Na wodzie przy brzegu w wielkich kępach rośnie aguapé215 z okrągłymi liśćmi i dużymi gronami fioletowych kwiatów, a na brzegu, jeśli nie ma gąszczu drzew i krzewów, to porasta prechas, rodzaj trzciny wyrastającej wyżej aniżeli u nas tak zwany koński ząb; tu i ówdzie piękna płacząca wierzba o długich, drobniutkich, jasnozielonych listkach.
Czasem, opodal od brzegu, widzisz jakąś kolonię, to cały ten domek jest w kwiatach: możesz tam znaleźć jasmin-manga216 z upajającą wonią, szkarłatną ixorę217, którą tak obsypały kwiaty, że spodnich liści prawie nie widać; zwykle zaś między nimi, jakby olbrzymi snop, rośnie banan z porozszczepianymi, podartymi liśćmi, z kwiatem ciemnym, zwieszonym na dół w kształcie serca lub z gronem owoców mogącym dobrze nakarmić pięciu ludzi. Nie brakuje też tam zwykle drzew pomarańczowych i świecą się z daleka w słońcu liście kawy lub widać jej kwiat, jakby ziarna białego grochu nawiązane na gałązki.
Jeśli się znajdujesz blisko ujścia rzeki do morza, to po brzegach pełno peri, to jest sitowia, z którego się wyrabiają bardzo dobre maty. Zresztą trawa w pas, zaledwie wśród niej możesz dojrzeć rogate głowy pasącego się tu bez żadnych pasterzy bydła.
Możesz przeklinać złą drogę, straszne wertepy, jeśli odbywasz podróż na lądzie pieszo, konno lub wozem; ale nie powiesz nigdy, że to była miejscowość monotonna, nużąca oko i umysł. Po drodze pełno wszędzie czerwonych ananasów leśnych, pełno pięknych, wonnych białych kwiatów piri, przypominających nasze lilie. Przelatują wielkie, piękne motyle — jaki Menelaus218, Automedon219 lub błękitny Leonte220. Na krzewy i na drzewa wspina się pasożytna roślina maracuja, której owoc z powierzchowności podobny do naszego jabłka; albo spotykasz znowu drzewo inga221, którego owoc duży, jadalny jest strąkiem i ma barwę czarną, gdy dojrzał.
A gdzież w Brazylii brakuje palmit, tych wysmukłych drzew z pięknymi koronami wielkich liści u szczytu? Rosną one przed domami, po ogrodach, przy drogach, w lasach; stanowią wspaniałą ozdobę, chronią przed upałem, są drzewem opałowym, budulcowym; liśćmi dach się pokrywa, a rdzeń młodej palmity stanowi smaczne pożywienie.
Melodyjny śpiew sabii można prawie zawsze słyszeć w Brazylii: jest to ptak wielkości szpaka — szary, żółty na podgardlu; sabię spotyka się po ogrodach, w lesie, wszędzie, gdzie są zarośla. Równie pospolitym ptaszkiem jest ticu-ticu, na którego nazwę onomatopeiczną napomina śpiew jego.
O zmroku milkną głosy ptaków, a za to odzywają się chóry żab przerozmaitych, sapu. I z morza, i z lądu piękna jest noc w Brazylii; dla oka charakteryzuje się przede wszystkim światłem owadów świetlnych, których miliony zalegają całe przestrzenie. Tę fosforencję widzianą w powietrzu przypomina ocean, w którym co chwila widzi się punkt świetlny, rodzaj jakby morskiego latarnika.
Do drzew pięknych a pospolitych, należy także bagu-assu222 (czułek) z prześlicznym pąsowym kwiatem i imba-upa, mająca liście rzadkie, a podobne do liści naszego kasztana. Rzadszym drzewem jest sosna brazylijska (pinhero), która ma kształt bardzo podobny do parasola. Takuare jest to samo, co trzcina bambusowa, dochodzi niekiedy znacznej grubości i wysokości, a rośnie bardzo charakterystycznie, tworząc łuki. W dobrych borach spotykasz twarde budulcowe drzewa — ariba223, ipé224, jacaranda225.
Ale nic się tak nie rzuca w oko w tych dziewiczych lasach, jak rośliny pasożytne, a szczególniej dwie najpospolitsze: sipao i gravatá. Pierwsza wpija się w pień drzewa i z nim się niejako zupełnie zrasta, obwija je po linii ślimakowatej wznosząc się w górę, a potem na dół od szczytu spada w grubszych i cieńszych sznurach; druga ma liście grube, tłuste, kwiaty piękne ponsowe, rośnie kępami na drzewach. Pasożyty te i inne jeszcze, wyglądające jak wielkie brody i czupryny, nieraz tak przysiądą drzewo i wyssą jego soki, iż ono w ich uściskach umiera. Można często widzieć takie trupy, na których pasożyty przez czas jakiś jeszcze zielenieją, a potem same umierają z głodu.