W pokoju o wyblakłych tapetach w wielkie kwiaty panował taki spokój, jak gdyby nikt nie wiedział o lękliwych myślach i pytaniach, obijających się o cztery ściany. Zegar uderzył kilka razy, po czym wrócił do regularnego tykania.

Wtem babcia uniosła palec w geście rozsądku. Reszta zamilkła. Dotarła na dno skarbnicy pamięci, a niewyraźne, majaczące wspomnienie przestało dygotać — jawiło się jasne i proste jak świeca.

— Teraz posłuchajcie — odezwała się. — Ty, mój synu, nie musisz słuchać. Ale jak patrzę na twą narzeczoną i jej cudną twarz, muszę jej o tobie opowiedzieć. To ją ucieszy.

— Och, mama znów pomyliła cię z wujkiem Erikiem — wymamrotała mama Paula.

— Nie szkodzi — szepnął Paul. — Niech opowiada! Tak bardzo to lubi.

— Jesteś za młody, żeby się żenić — powiedziała staruszka. — Jesteś tylko dzieckiem.

Zrobiła zwyczajową pauzę i rozejrzała się, oczekując zwyczajowych protestów; ale nikt nic nie powiedział.

— No, nie mówię „Nie”. Dziewczyna jest piękna, będziecie szczęśliwi.

„Och, jakież to straszne!”, myślała Anna.

— Ale chcę opowiedzieć o pewnym drobiazgu, który pamiętam z twojego dzieciństwa — ciągnęła babcia. — A to upewni Annę, że wybrała dobrego człowieka. Ileż to miałeś wtedy lat? Nie pamiętam. Ale mogę powiedzieć twojej narzeczonej, że śliczny z ciebie był brzdąc. Oczy ci tak błyszczały. Chodziłeś tak leciutko, żeśmy się bali, że nagle otworzysz ramiona i odfruniesz. Słyszę te kroczki. Tup, tup, tup. I ten jasny głosik. Wiem, wiem! Mówicie, że jestem stara i nic nie pamiętam. Ale tylko czekajcie! Dobrze pamiętam. Młodość naśmiewa się ze starych, że nie potrafią już skakać i kicać jak reszta. Za to siedzimy bez ruchu w fotelu. Siedzenie bez ruchu też sprawia radość. Ale tego nie zrozumiecie, póki nie dożyjecie mojego wieku. A mam nadzieję, że dożyjecie. Naprawdę! — dodała z naciskiem, jakby życzyła im czegoś faktycznie dobrego. — No, ale ten mój chłopaczek! Nie miał kolegów. Był słabowity i wrażliwy, nie miał siły na hałaśliwe zabawy. Wolał stać z boku i przyglądać się zabawie ze zmarszczonym czołem, jakby się nad czymś zastanawiał. Tak właśnie, jakby się nad czymś zastanawiał. Może nad tym, że się tak różni od innych dzieci i nie pojmuje, dlaczego.