— Czy ktoś jeszcze się tu zatrzymał? — spytano gospodarza, by oddać mu głos, skoro tak natrętnie się przy nich krzątał.

— Owszem! Godzinę temu przyjechali autem kobieta i mężczyzna — odpowiedział. — Dama była wycieńczona. Pan wziął ją na ręce i wniósł po schodach. Wyglądało to naprawdę uroczo. — Gospodarz puścił porozumiewawcze oko. — Jednak dama, po niewielkim posiłku w pokoju, natychmiast poszła spać. Pewnie jutro zamierzają zwiedzić zamek. Sporo ludzi tu przyjeżdża — ciągnął gospodarz, podając sałatę, którą samodzielnie przyrządził. — Zostają na noc, po czym jadą dalej. Mój hotel to tylko przystanek — dodał ze śmiechem.

— Czy w takim miejscu może się coś czasem wydarzyć? — spytała dama w futrze.

— Ależ oczywiście!

Gospodarz zrobił teatralny gest, jakby chciał dodać: „Przy takich damach jak łaskawa pani, zawsze coś się wydarza”.

— Raz nawet dokonano tu morderstwa — powiedział.

— Och, zmiłuj się! — wykrzyknęła wystraszona Angielka.

— Może nie powinienem o tym mówić — rzekł gospodarz. — Ale to było dawno temu, a ponieważ zapytano, czy coś się tu dzieje... To bardzo proszę! Była to młoda żona, która uciekła od męża; ona i kochanek zameldowali się u mnie. Wpisali się w rejestr gości: „Pan ten i ten z żoną”. Zawsze tak piszą. Nie przejąłem się tym, choć faktycznie, jak na małżeństwo, wydawali się zbyt zakochani. Umiem rozpoznać takich po ślubie. Zazwyczaj żona wścieka się na męża, bo ten wziął nieodpowiedni pokój. Psuje jej się humor, gdy on zamówi potrawę, która przypadkiem nie jest jej ulubioną. Wino jest kwaśne lub coś w tym stylu. No, oczywiście nie wszyscy są tacy. Ale tyle już widziałem. A ci ze wszystkiego byli zadowoleni. Żona promieniała z radości. Po posiłku usiedli przy ogniu, rozpaliłem wtedy w kominku tak samo jak dzisiaj, a on objął ją w pół, nie krępując się mną, krzątającym się przy stole. Wówczas na zewnątrz zatrzymuje się taksówka. Ktoś wbiega po schodach i wpada do środka. Gdy tylko ujrzałem nowoprzybyłego, zrozumiałem, że to małżonek. No i tak! Zmierzył dwoje zbiegów jednym spojrzeniem, wyciągnął rewolwer i zastrzelił kochanka. Wszystko działo się równie szybko, jak teraz opowiadam.

— Jakie to straszne!

— Bardzo interesujące! — usłyszeli okrzyk ze strony stołu.