Zbyt długom cię czekała — czekałam daremnie,

Czy ogniem twoich wieści nie rozpłoną ciemnie.

Najlżejszy trzepot skrzydeł nikłej, wątłej muszki

Ze snu mnie, widzisz, budził, a w sen twojej służki

Spływały większą falą bole twe i smutki,

Niż mógłby ją pomieścić w swej chwili tak krótkiej.

To wszystko dziś przebywszy, w duszy swojej ważę.

Jak witać cię, jak nazwać! Psa, owczarni strażę,

Pozdrawiam dzisiaj w tobie, zbawczą linę statku,

Potężny filar domu, zaporę upadku,