Jedyne dziecko ojca, ląd, co wbrew nadziei

Żeglarzom się ukazał, po strasznej zawiei

Przecudny dzień słoneczny, źródło wśród manowców,

Rzeźwiące świeżą wodą strudzonych wędrowców!

Rozkoszą jest wyjść cało z niebezpieczeństw burzy,

Więc takie niech ci dzisiaj pozdrowienie służy,

A wszelka niechaj zawiść ucieka! Zbyt wielu

Katuszy doznaliśmy. Drogi przyjacielu,

Zejdź teraz z tego wozu! Tylko stopy swemi

Nie wolno ci dotykać brudnych pyłów ziemi,