Uciąłem pierwszy pukiel, gdy Inacha194 wody
Oblały moje stopy195 z ojczystym szelestem.
Niech przyjmie go praojciec, wdzięczny bowiem jestem,
Że władca życiodajny tak mi róść szczęśliwie
Pozwolił i rozkwitnąć choć na obcej niwie.
Ten drugi tobie składam w pogrzebnej ofierze196,
Ty, ojcze mój wspaniały! Gdy ostatnie leże
Twym zwłokom gotowano, nie mogłem ci, panie,
Ni słowa na synowskie szepnąć pożegnanie,
Nie mogłem w hołdzie podnieść tej ręki. Przepłony197