Tę rozkosz mego serca! Moja ręka biegła

Od chwili, kiedy wyszedł z matczynego łona,

Służyła mu cierpliwie, nigdy niezmęczona.

Na krzyk najcichszy w nocy zrywałam się z łóżka,

Trud wszelki lekceważąc, wierna jego stróżka...

I wszystko to na próżno!... Juścić jest głupiutki,

Jak zwierzę, taki dzieciak; trzeba znosić skutki —

Nieprawda? — i za niego myśleć o wszelakiej

Godzinie. Jeść mu dawać i pić, w powijaki

Owijać, zważać na to, czy go czasem trocha