Bezskrzydły bieg nasz lotne prześcigał okręty.

Lecz teraz on przykucnął gdzieś tu, pełen strachu:

Jać węszę go po wonnym ludzkiej krwi zapachu.

Bacz, pilnuj, waruj, strzeż,

By nam nie czmychnął zwierz,

Gdyż matkobójca nasz

Omylić może straż!

Obraz bogini wiecznej on

Rękami objął i błaga o schron,

O ostateczny sąd.