Obiaty złożyć bogom od razu. Po mieście

Okrzyki się podniosły — zwyczajnie niewieście,

Pochopne wesołości — a pośród ołtarzy

Ofiarny, wonny ogień kadzideł się jarzy.

Lecz po cóż słów mi twoich? Za chwilę sam książę

O wszystkim mi opowie. A teraz podążę,

Ażeby jak najlepsze zgotować przyjęcie

Mężowi, który idzie. Bo, powiadam święcie,

Cóż może być milszego dla oddanej żony

Ponad to, gdy z wyprawy wraca ocalony