Lecz choć uszliśmy z życiem, przecież dzień nas biały

Radością nie napełniał, owszem, troski nowe

O wojsko rozpierzchnięte obiegły nam głowę.

Ktokolwiek z nich żyw jeszcze, o tym tylko baczy,

Że myśmy potraceni. Możeż być inaczej?

I my tak samo o nich myślimy tej chwili.

Bodajby jak najlepiej bogowie zrządzili

To wszystko! Ale wierzaj, że z tej gorzkiej nędzy

Pierwszego Menelaja powitasz co prędzej,

Jeżeli go gdziekolwiek widzi promień słońca