Na jakie będziesz jeszcze wystawion wichury,

Na jaką falę cierpień, jeżeli tak z góry

Odrzucasz moją radę! Śród łyskań i gromów

Zeus strzaska tę opokę na kawały złomów,

Zaś postać twą nieszczęsną okrutnie pogrzebie

W otchłannym, pełnym mroków nieprzebytych żlebie.

A światło kiedy ujrzysz znów po długim czasie,

Wnet Zeusa pies skrzydlaty, orzeł, co się pasie

Krwi strawą, na kęs ciała twego wraz się rzuci

I będzie, nieproszony gość, w żarłocznej chuci