Kratosie i ty, Bio7! Żadne z was nie zwleka

Wypełnić woli Boga, lecz mnie brak odwagi,

Ażebym mógł przemocą do tej turni nagiej,

Na wichrów tych igrzysko, krewne przybić plemię8.

Lecz muszę to uczynić, ciężkie bowiem brzemię

Na barki swoje ściąga, kto się, nieposłuszny,

Sprzeciwia woli Ojca. O ty, wielkoduszny

Temidy9 prawej synu, patrzaj, co się święci;

Z niechęcią mam cię dzisiaj, na przekór twej chęci

Skutego w te spiżowe, niezłomne łańcuchy,