Panatenaje odbywały się co trzy lata. Już na kilka dni przed rozpoczęciem uroczystości morze roiło się od statków, na których przybywały poselstwa z osad ateńskich, wiozące bogate ofiary i dary. Przybywało też z dalekich krain wielu cudzoziemców, którzy z podziwem i zachwytem oglądali publiczne budowle Aten i skarby sztuki greckiej.

Święta panatenajskie trwały sześć do dziesięciu dni. Rozpoczynały się zawodami lutnistów, flecistów i śpiewaków, które odbywały się we wspaniałym gmachu u stóp Akropolu. Wtedy to deklamatorzy recytowali ustępy z poematów Homera. Potem następowały igrzyska gimnastyczne, wyścigi, tańce wojenne, bieg z pochodniami itp. Na ostatni dzień uroczystości przypadała wielka procesja, zakończenie i ukoronowanie obrzędów świątecznych.

Już wczesnym rankiem gromadzili się przed najwspanialszą bramą miasta mieszkańcy Aten i okolicy i szykowali się do pochodu według przepisanego ceremoniału. Na czele stawali lutniści i fleciści, za nimi szli zbrojni obywatele, najpierw piechota, potem jeźdźcy. Dalej postępowali zwycięzcy w wyścigach, na wierzchowcach albo na rydwanach. Dzielna jazda, duma i sława Aten, i wspaniałe czterokonne zaprzęgi budziły u widzów szczególne zaciekawienie.

Teraz szły zwierzęta ofiarne, pięknie uwieńczone; wiedli je kapłani i liczna służba, wszyscy w odświętnych szatach. Za nimi kroczyli z kolei starcy z oliwnymi gałązkami w ręku, ludzie otaczani powszechną czcią, niosący dary ofiarowane bogini; wybrane dziewice, z koszami, w których były naczynia ofiarne: dzbany, czarki, kadzielnice; wreszcie młodzieńcy z rozmaitymi kunsztownymi wyrobami. Obywatelkom ateńskim towarzyszyły dziewice z ludności nieposiadającej prawa obywatelstwa, niosące gałązki dębowe, placki ofiarne, oliwę i wino. Poselstwa osad i miast sprzymierzonych także brały udział w tym wspaniałym pochodzie.

W samym środku procesji posuwał się na kołach okręt, na którym na kształt żagla powiewała szata, przeznaczona dla najstarszego posągu Ateny. Suknię tę, na każdy rok nową, tkaną w rozmaite obrazy, sporządzały najdostojniejsze kobiety miasta, tworząc z niej istne arcydzieło sztuki kobiecej.

W takim mniej więcej porządku przechodziła procesja przez najokazalsze ulice miasta, przystając obok najważniejszych świątyń, gdzie składano ofiary. W końcu, okrążywszy Akropol, wspaniałymi Propylejami, schodami przedziwnej architektury, wstępowała na wzgórze zamkowe. Tu rzesza dzieliła się na dwie części, a rozszedłszy się w przeciwne strony, łączyła się z powrotem u wschodniej części Partenonu, tj. przed głównymi drzwiami świątyni. Przy dźwięku uroczystych hymnów składano tu dary i palono hekatomby; część przeznaczona dla bogów szła z dymem, resztę spożywano na wspólnej uczcie.

Sztuka przedstawia Atenę jako młodą kobietę o poważnych rysach, raczej męskich niż kobiecych. Na głowie ma hełm wojenny, na piersiach pancerz, często z głową Meduzy. Godłami bogini są egida, włócznia, gałązka oliwki, sowa. Z roślin bowiem było jej poświęcone drzewo oliwne, ze zwierząt zaś sowa, po dziś dzień uchodząca w sztuce za symbol uczoności.

Ryc. 12 przedstawia Atenę w walce z gigantami. Jest to tak samo część płaskorzeźby z ołtarza pergameńskiego, jak ryc. 2. Po lewej ręce widzimy skrzydlatego giganta owiniętego wężem, jego twarz wyraża ból; dalej spostrzegamy Atenę, w hełmie, z głową Meduzy na piersiach, pełną zapału i grozy wojennej. Gaja, bogini ziemi, którą poznać po owocach, darach jej, które trzyma w ręku, wychodzi z ziemi, aby z macierzyńską miłością bronić swego dziecka, błagającego jej opieki. Po prawej Nike, skrzydlata bogini zwycięstwa, podaje Atenie gałązkę wawrzynu.

Na ryc. 13 widzimy Atenę zwaną Warwakion; jest to wysoka na metr, marmurowa statua, którą wykopano w Atenach 30 grudnia 1879 r. Większość znawców rzeczy starożytnych uważa ten posąg za kopię owej Ateny Fidiaszowej, która stała w Partenonie. Bogini zwycięstwa, opierającej się na słupie, którą Pallas obejmuje ręką, brak niestety głowy. Jak prawie zawsze, tak i tutaj Atena ma na głowie hełm wojenny, na piersiach pancerz z głowę Meduzy.

Ryc. 5 przedstawia Partenon, ryc. 14 Erechtejon (po prawej portyk kariatyd) tak, jak te świątynie wyglądały w starożytności.