Pewnego dnia, stojąc na wybrzeżu morskim, tam, skąd później prowadziła droga do Delf, Apollo zobaczył z daleka wielki okręt. Skoczył do wody, zamienił się w olbrzymiego delfina i wzburzając morze ogromnymi bałwanami52, zapędził okręt do tego miejsca na wybrzeżu, skąd go spostrzegł. Teraz przybrał z powrotem swą własną postać i jaśniejąc całym blaskiem boskości, wezwał kupców, do których należał okręt, ażeby nie powracali już do ziemi rodzinnej, lecz pozostali w Delfach jako kapłani w jego świątyni. Przybysze zanucili hymn na cześć boga i poszli za nim w odludne ustronie, jakie rozpościerało się u stóp góry Parnas. Teraz dopiero poczuli żal i trwogę, widząc naokoło nieurodzajne skały, i błagali Apollina, żeby się nad nimi zlitował. Bóg ich pocieszał, mówiąc: „Niech tylko każdy z was weźmie w prawicę nóż ofiarny, a wkrótce ze wszech stron zjawią się ofiary!”. Przybysze nabrali otuchy i założyli miasto Delfy, które miało niebawem zasłynąć szczęściem i bogactwem.
Nie tylko z całej Hellady, lecz także ze Wschodu i z Italii przybywało do Delf wielu pobożnych ludzi, pragnących usłyszeć głos boga, i przywozili ze sobą bogate dary. Osoby prywatne, a nawet miasta i państwa udawały się do wyroczni delfickiej, a odpowiedzi jej niejednokrotnie wpływały silnie na obrót ważnych spraw politycznych. Dopiero mniej więcej w czasach wojny peloponeskiej53 znaczenie wyroczni delfickiej zaczyna upadać, częściowo z winy kapłanów, których nie bez słuszności posądzano o stronniczość i sprzedajność.
Świątynia Apollina miała niezwykłe rozmiary i stała na wielkim placu, na którym było mnóstwo pomniejszych świątyń, skarbców, portyków, posągów. Przed wejściem do świątyni stał okazały ołtarz i duży trójnóg, ofiarowany Apollinowi przez Greków po zwycięskiej bitwie pod Platejami54. Trójnóg ten, którego część przechowała się aż do naszych czasów, miał kształt bardzo ładny: trzy spiżowe węże, których szyje rozchodziły się, dźwigały szczerozłotą czarę.
Na wschodnim przyczółku świątyni wyobrażeni byli Apollo i Artemida ze swoją matką, na zachodnim bóg wina z orszakiem i bóg słońca na swym rydwanie. W przedsionku świątyni stał posąg Homera, a na ścianie widniały mądre zdania, jak: „Poznaj samego siebie” i „Nic nad miarę”55. W świątyni wznosiły się rozmaite posągi bogów, przede wszystkim zaś wpadał w oczy złoty posąg Apollina, stojący za ołtarzem, na którym płonął wieczny ogień ofiarny. Obok niego znajdował się marmurowy głaz stożkowatego kształtu, owinięty opaskami, a po obu jego bokach stały złote orły. Opowiadano, że pewnego razu Zeus wypuścił w przeciwnych kierunkach dwa orły i właśnie tu, w Delfach, na miejscu oznaczonym przez ten kamień, spotkały się obydwa ptaki. Toteż uważano ten marmurowy stożek za środek świata.
Za posągiem Apollina była ściana, ukrywająca przed oczyma niewtajemniczonych najświętszą, niedostępną część świątyni. Ta część była wybudowana ponad szczeliną skalną, z której wydobywały się odurzające gazy. W czasach, kiedy nie było tu jeszcze świątyni, pasterze zauważyli w tym miejscu, jak zabłąkana koza wiła się w konwulsjach, i w ten sposób dowiedzieli się o szczelinie i jej odurzających wyziewach. Tu stał drugi posąg Apollina, tu rosło prastare, święte drzewo laurowe.
Wolę bogów oznajmiała Pytia, tak nazywała się kapłanka Apollina. Z początku wybierano na Pytię dziewicę, w późniejszych czasach kobietę w podeszłym już wieku. Gdy nadszedł czas wieszczby56, Pytia oczyszczała się, według zwyczaju, za pomocą przepisanych kąpieli, stroiła głowę w złote ozdoby, a ciało odziewała w długą, fałdzistą szatę. Następnie przystępowali do niej kapłani i wiedli ją do przenajświętszego przybytku; tam Pytia, zerwawszy garść liści ze świętego wawrzynu57, żuła je i piła wodę z krynicy58, która się tam znajdowała.
Tuż nad brzegiem szczeliny, z której wydobywały się odurzające wyziewy, stał trójnóg. Pytia siadała na nim i wkrótce wpadała w stan niezwykłego rozdrażnienia: drżała, przewracała oczyma i majaczyła. W luźnych słowach, które się wtedy wyrywały z ust kapłanki, widziano objawienie woli boskiej. Kapłani skrzętnie zapisywali je na tabliczkach, a po pewnym czasie wynosili ze świątyni Pytię nieprzytomną i na pół żywą.
W wypowiedzianych przez Pytię słowach kapłani starali się wyszukać pewną myśl. Ostatecznym wynikiem ich rozmyślań i kombinacji bywał wiersz lub dwuwiersz, który następnie komunikowano pytającemu o wolę boga. Wyrocznie te były zwykle ciemne, zagadkowe, dwuznaczne.
W pobliżu Delf rozciągała się równina, którą uważano za świętą własność boga, a której nie było wolno uprawiać. Na tej równinie odbywały się co pięć lat igrzyska na cześć Apollina; ustanowienie ich przypisywano jemu samemu. Z początku stawali tam do współzawodnictwa tylko śpiewacy i muzycy, z biegiem czasu rozszerzono zakres igrzysk także na ćwiczenia gimnastyczne. Zwycięzca otrzymywał gałąź wawrzynu, które to drzewo, jak z ptaków łabędź, poświęcone było Apollinowi.
Ze wszystkich posągów Apollina, które się zachowały do naszych czasów, najbardziej znany jest prześliczny tak zwany Apollo Belwederski (ryc. 15), w Muzeum Watykańskim w Rzymie.