Sztuka przedstawiała Hermesa jako dorodnego, zwinnego młodzieńca, niekiedy z kapeluszem na głowie; miało to oznaczać, że jest właśnie w drodze, gdyż starożytni używali kapeluszy tylko w czasie podróży. U kapelusza i u nóg miewał skrzydełka, jako oznakę szybkości, w ręku trzymał laskę, również zdobną w skrzydełka, wokół której wiła się para węży. Niekiedy trzymał sakiewkę z pieniądzmi.
Rycina 21 przedstawia Hermesa dłuta znakomitego rzeźbiarza Praksytelesa76. To słynne w starożytności dzieło wykopano w Olimpii w 1877 r., mało uszkodzone. Brakujące prawe przedramię łatwo uzupełnić, gdyż starożytny pisarz podaje, że prawa ręka trzymała winne grono, a na lewej spoczywał bóg wina jako niemowlę, sięgające z uśmiechem po winne grono. Był tu więc Hermes przedstawiony w chwili, kiedy z polecenia Zeusa niósł nowo narodzonego braciszka na Olimp, pomiędzy bogów, albo do nimf, czy do Sylena na wychowanie.
25. Ares
Obok Ateny bogiem wojny był także Ares, syn Zeusa i Hery. Jakaż jednak była między nimi różnica! Atena była boginią wojny, lecz tylko takiej, która jest nieuniknionym środkiem politycznym, a do tego wojny prowadzonej według zasad sztuki wojennej. Ares, przeciwnie, radował się wojną samą przez się; chodziło mu tylko o zgiełk bitwy, o jęki rannych i rozlew krwi. Nigdy niesyty mordu i krwi, nie zważał, gdzie przyjaciel, a gdzie wróg, po której stronie sprawiedliwość, z jednego obozu przerzucał się do drugiego, aby tylko zaspokoić swoją okrutną żądzę. Na swym wozie pędził tam, gdzie był najgęściejszy natłok wojowników, gdzie najstraszniej wrzała walka. Dwa straszne bóstwa, niezgody i mordów wojennych, kierowały jego wozem, dzierżąc w ręku rozpalone pochodnie, a bóstwa bojaźni i przestrachu zaprzęgały jego rumaki. Gdy w czasie wojny trojańskiej Aresa zraniono w bitwie, zawrzasnął tak okropnym głosem, jakby krzyknęło równocześnie dziesięć tysięcy wojowników.
Między Ateną a Aresem nigdy nie było zgody; bogini należycie obmyślonej bitwy wychodziła zwycięsko z walki z Aresem. Nawet własny ojciec Aresa, Zeus, cierpiał go tylko ze względu na tak bliskie pokrewieństwo.
Ze starożytnych posągów Aresa najbardziej znany jest znajdujący się dziś w Rzymie w willi Ludovisi, który pokazuje ryc. 22. Widzimy tu Aresa odpoczywającego po bitwie. W ręku trzyma miecz, u jego nóg bawi się zabawny amorek.
26. Mars
Mars, bóg wielkiego znaczenia u Rzymian, odpowiadał Aresowi Greków. Uchodził za praojca narodu rzymskiego, gdyż Romulus i Remus77, założyciele „wiecznego miasta”, byli jego synami. Mars więc otaczał potężną opieką miasto i państwo rzymskie. Wódz wyruszający przeciw nieprzyjacielowi wchodził do świątyni Marsa, brał do rąk włócznię i tarczę boga i wołał: „Marsie, czuwaj!”. Plac poświęcony mu w Rzymie, Pole Marsowe, służył do przeglądów wojska i do ćwiczeń wojennych i gimnastycznych, jak też do odbywania zgromadzeń ludowych.
Gdy za dawnych czasów plemionom italskim groziło jakieś nieszczęście, ślubowano Marsowi tak zwaną „świętą wiosnę”, tj. wszystkie młode, które zwierzętom domowym urodziły się w czasie najbliższej wiosny, palono Marsowi w ofierze, chłopców zaś i dziewczęta urodzonych w tym czasie wysyłano, gdy dorośli, za granicę kraju, w celu założenia nowej osady.
Za rządów pobożnego króla rzymskiego Numy Pompiliusza miała spaść z niebios tarcza, z którą odtąd, według słów przepowiedni, związana była pomyślność Rzymu. Dlatego kazał król dorobić jeszcze jedenaście zupełnie podobnych tarcz, tak że nikt nie mógł rozpoznać prawdziwej; zawiesił je potem wszystkie w poświęconym miejscu i ustanowił dwunastu kapłanów. Kapłani ci, zwani saliami, najwięcej zajęcia mieli w marcu, miesiącu nazwanym od boga Marsa i jemu poświęconemu. W ciągu tego miesiąca dzień w dzień saliowie przechodzili z włóczniami i świętymi tarczami ulicami miasta, tańcząc, śpiewając i uderzając pałeczkami o tarcze; tak obchodzili po kolei wszystkie świątynie, zatrzymując się przy każdej, żeby złożyć ofiarę.