Na trzecim miejscu po Perunie i Wołosie, między bogami prasłowiańskimi jeszcze, wymienia Janko (str. 223) Mokosz, znaną z kanonu Włodzimierzowego. „Była to obronicielka kobiet i ich pracy, starała się o skubanie, później strzyżenie owiec, o hodowlę lnu, o przędzenie; ofiarowano jej odpowiednie rzeczy, np. kosmy wełniane. Pierwotnego znaczenia jej nazwy nie wyjaśniono napewne, ale z tego, że i poza Rusią znajdziesz ślady jej w nazwach miejscowych, np. w Czechach górka Mokoszin u Przełuczy, poznajemy ważność tej bogini i zarazem to, że ofiarowano jej na wyżynach, na pastwiskach owczych”. Przeciwnie twierdzi Aniczkow (str. 275): „Bogini Mokosz jest najprawdopodobniej fińskiego pochodzenia; zbliżono jej imię z mordowskim Moksza, czeremiskim Moksz, Moks; tak, Moksza (Mokusza, Makusza) piszą ją i późniejsze źródła ruskie: z tą fińską etymologią nie kłóci się bynajmniej Mokoszyński monaster Czernihowskiej guberni; wiadomo o niej z kraju Ołonieckiego, a więc z sąsiedztwa fińskiego, że boją się jej kobiety, poznając ją po warczeniu kołowrotka i po startej sierści owiec; do niej udawano się dla wróżenia; z jej nazwy pochodzi może czasownik mokszit’ wymodlić, wymusić coś natręctwem, proszeniem. Wieszczbiarstwo potwierdza jej fiński początek, gdyż wołchwy późniejsi od silniejszych fińskich uczyli się rzemiosła, przyjmywali ich kręcenie się, słupieli jak ci”.

Jagić, Archiv V, 7 wywiódł nazwę od moknienia, porównał pustosz od pusty, ale uwidziało się jemu, że Mokosz jest „eine ganz gelungene Verdolmetschung des Ausdrucks72 μαλαχια; jakim zaś cudem owa mniemana „Verdolmetschung” z kart kazania mogłaby się przedostać między bóstwa Włodzimierzowe, tego nie wyjaśnił. Błąd jego wykrywa sam tekst, bo w „Kazaniu jak poganie kłaniali się bałwanom” po wymienieniu bogini-dziewicy Jekady następuje wstawka słowiańska: „i Mokosz czczą i kiłę i malakiję to jest onanię bardzo czczą to jest bujakini”, a więc Mokosz i malakija są dwie zupełnie odrębne rzeczy. W dawnych źródłach wymienia się sama jej nazwa, i tak w Kazaniu o ewangelii zaplątała się między księgi czarownicze: jelińskie koszczuny (to jest mity), ustrjaća (wstriecza, spotkanie), Mokosz, sennik, gromnik, kolędnik itd. Dziwnym trafem, właśnie z całego kanonu Włodzimierzowego ona jedyna w pamięci ludowej do dzisiaj ocalała. Wiemy o niej (wedle Barsowa), że jako kobieta w wielki post obchodzi domy i niepokoi kobiety przędące, dozoruje i owiec, sama je strzyże; dla niej na noc obok nożyc kładą kosmyki wełny. Ba, jeżeli wolno wierzyć Dalowi, jest o niej nawet do dziś przysłowie: Bog ne Makes: czemnibud da potieszit, co wskazywałoby złośliwość tej postaci. Władimirow (Wwedenje w istorju russkoj słowiesnosti, Kijów 1896), wywodził od niej i ów czasownik mokszit’, co nieco podejrzane, skoroż jest i rzeczownik mokłaj o natrętnym poproszajce; mokljak o orzechu pustym odnosi się do mokrej pogody, działającej szkodliwie na orzechy. Ale jest mokotyha, mokotyrja o krótko ostrzyżonych głowach (dzieci tak się wzajemnie obzywają — czyż to ślad strzyżenia” Mokoszynego?). Pamięć o niej była długotrwała, jeszcze w XVI wieka pytają przy spowiedzi kobietę, czyś chodziła do Mokszy (dla wróżenia). Ale czy to bogini?

Imię niejasne; przypomina liczne na -osza: labosza, światosza, Janosza, panosza; powtarza się w nazwach miejscowych; małoruskie i czeskie wymieniliśmy właśnie; w Polsce, por. Kozierowski. nazwy gnieźnieńskie 166; Mokos powiat sochaczewski, Mokossko u Pawińskiego (księgi łęczyckie); temat Mok- miesza jednak etymologia ludowa z tematem Mąk-, Mąkosy powiat kozieniecki, Mokobody nad Liwcem i Mąkobody, Mąkoszyn kilkukrotnie, Mąkosza nom. propr. już 1136 r. i później. (Por. Krzykosy itp.).

Jak Swarożyc zeszczuplał do ognia, podobnie zdaje się i znaczenie Mokoszy bardzo podupadło. Że Słowianie, czy Litwini, czcili i bóstwa żeńskie, wiemy od Luciców, chociaż świadectwo Thietmarowe, jakoby pod znakiem bogini Słowianie na wojnę nawet ruszali, całkiem mylne, bo polega na widocznej omyłce sprawozdawcy jego, co w żeńskiej nazwie chorągwi, stanica, upatrzył boginię i pomieszał chorągiew wojenną z bóstwem, ależ Helmold o bogini prawi. Ponieważ inne źródła tę nazwą obok rzeczy płciowych wymieniają, łatwy więc wniosek, że Mokosz poniekąd Wenerę przypomina. W dalsze domysły nie zapuszczam się, odwoływam tylko próżny domysł dawniejszy, jakoby nazwa Mokosz była tłumaczeniem greckiej μαλαχεια i tylko w literaturze istniała. Z nią łączę dla krótkości nazwy dalszych bóstw kanonu Włodzimierzowego, o których oprócz samych nazw niewiele więcej da się powiedzieć.

Pierwsze między nimi to Chors. Pisownia imienia ruskim zwyczajem chwiejna, Chrosъ, Chrьsъ Chorsъ, Chъrsъ; oprócz imienia żadnej dalszej nie mamy o nim wzmianki. Brak wzmianki zastąpili nowsi badacze mylną kombinacją; ponieważ kronikarz wymienia „i Chorsa Dażboga”, mniemano całkiem mylnie, że to dwie nazwy dla jednego bóstwa, że to synonimy, że Chors = Daćbóg = słońce. Wierutna to bajka; Daćbog nie jest Chorsem, lecz Swarogiem-Swarożycem (dlatego też Kronika i Słowo Igorowe milczą o Swarogu-Swarożycu, wymieniwszy Daćboga, co to samo). Wstawka czy brak spójki najmniejszego nie ma znaczenia; kronikarz nie pedant. Dla wymysłu, że Chors=słońce, powołano się na jedyną dalszą wzmiankę o nim ze Słowa Igorowego: opowiadając o książęciu-czarodzieju Wszesławie, że pełnił funkcje książęce („sądził ludzi i książętom grody wyznaczał”) dodaje: „a sam w noc wilkiem bieżał, z Kijowa dobiegał Tmutorokania przed kurami, wielkiemu Chorsowi wilkiem drogę przebiegał” to jest zjawiał się na wschodzie przed Chorsem=słońcem. I to bajka wierutna, zob. niż.

Owemu szkolarskiemu tłumaczeniu braku spójki (Chorsa Dażboga) przeczył słusznie Aniczkow, ale i jego własny wywód równie niemożliwy. Zanim go przytoczymy i zbijemy, należy się kilka słów Légerowi, któremu te „glosy mitologiczne” Słowa Igorowego, jako niemożliwe w ustach chrześcijanina z końca XII w., posłużyły za rozstrzygający dowód przeciw autentyczności Słowa albo co najmniej tych wtrętów, jako „absolument suspect73” (str. 117); on to na str. 118 objaśnił nazwę Chorsa, z czego skorzystał Janko: „ne serait-ce pas tout simplement le grec χρυσος; et ce nom n’a-t-il pas pu être donné à une statue dorée, nombreuses a Kiev74?”. Aniczkow wychodzi od euhemeryzmu; skoro w tekstach staroruskich za wzorem greckim mówi się o „biesach” jako o ubóstwionych ludziach dawnych, o królach itd., więc i biesy ruskie winny za takich uchodzić; Dażbog, Stribog byli przodkami rodów i naczelnikami dzielnic ruskich. Ani się śniło Słowu Igorowemu o ubóstwianiu przyrody, więc i Chors nie jest bogiem słonecznym, tym bardziej, że mu przecież wilkołak Wszesław nocą (gdy słońca nie ma) drogę przebiega. Chors jest nomen gentis a stąd i loci; wielki Chors to jest wielka jest dzielnica, gdzie Chorsa czcili i ją to przebiegał Wszesław w jednę noc. Między Kijowem a Tmutorokanią (nad Krymem) brodziły szczepy koczownicze, z których „Torki” podlegali Włodzimierzowi. Skoro Chors imię turskiego początku, więc prawdopodobnie trzeba uznać w nim boga Torków; wtedy zrozumiemy, dlaczego go Włodzimierz między swoimi bogami umieścił. Bo skoro ze względów politycznych władny drużynno-rurykowy Perun miał być obstawiony bogami podbitych przez Igorowiców szczepów, należałoż i Chorsowi miejsce tam wyznaczyć. Ależ owe „Torki” i w XII w. nie byli jeszcze chrześcijanami (tylkoż Ruś się ochrzciła, nie oni), więc ziemica czcząca r. 980 Chorsa, pozostawała ziemicą wielkiego Chorsa i za czasów Słowa Igorowego, to jest w dwieście lat później.

Ani w torkskie, ani w wogulskie (u nich ma być Kwores przydomkiem boga niebios) imię nie wierzymy, skoroż ono dobre słowiańskie. Powtarza się mianowicie na południu, u Serbów, tak jak Dadźbog u Polaków, bo żeby serbskie imię Chrs, Chrsowić (cytacje patrz u Jagicia str. 10) było pożyczką z greckiego Χρυσης czy Χρυσος, któż by takiej bajce uwierzył? Ani Χρυσης imię chrześcijańskie, jak Piotr lub Jan, żeby je Serb przejmował, ani z Χρυσ — nie urabia on Chrsa, lecz pozostawia najspokojniej Chris-, np. chrisovulj przywilej i inne. Po polsku Chъrsъ brzmiałoby chars i posiadamy istotnie podobne słowo, por. u A. Kmity przecharsła koza albo u Niemirycza (Przypowieści Ezopowe z r. 1700) tak był wycharsł mężczyzna (nadmiarem zmysłowości), oba o wynędzniałym stworzeniu; ale to ch myli; w czeskim mamy pierwotniejsze k, krsati krsnouti nędznieć, krsek karlik, zakrsly, krs o krzakach karłowatych; u nas k ocalało w narzeczowym karślak o drzewie sękowatym (liczne inne cytaty p. u Krczeka grupy dźwiękowe str. 128 i 129, którego Berneker wypisał) albo w nazwie miejscowej Karsy; ch i k mieszają się u nas nieraz, por. cholebać i kolebać, chełzać i kiełzać i inne. Mnie wystarcza słowiańskie niewątpliwe Kars-, aby i o możliwości słowiańskiego Chars- nie wątpić ani na chwilę.

O pożyczce irańskiej mowy być nie może, bo gdzież najlżejszy ślad takiej poufałości irańsko-słowiańskiej, aby sobie Słowianie, choćby tylko ruscy, aż irańskie nazwy bóstw przywłaszczali? Jedno lub drugie słowo irańskie to jest perskie, np. topor lub kord, co wcześniej lub później i to nie bezpośrednio, lecz za pośrednictwem stepowców jakichś do Słowian przeszło, niczego nie dowodzi — co zaś sądzić o pomyśle Aniczkowa, te to nazwa boga Torków, nie Słowian, o tym niżej — Więc Chъrsъ jest nazwą słowiańską; co o nim najnowszy badacz (Niederle) wyrozumiał, zaraz rozbierzemy, w związku z bóstwami następnymi kanonu Włodzimierzowego.

Podobnie bowiem jak Chors wydawało się niesłowiańskim brzmieniem, tak samo a raczej bardziej jeszcze i Simargł w żaden sposób nie śmiał być Słowianinem. Lecz cóż zniewala nas do odczytywania jednego słowa? Uparł się przy tym Jagić; twierdzi, że skoroż nie ma spójki dzielącej Sima od Rogła, to jest to jedno słowo. Ależ spójki w tekście Nestorowym nie ma i Chors Dażbog, a mimo to są to dwie nazwy, nie jedna; więc i Simargł, przyznając, że takie słowo niemożliwe jako słowiańskie, dzielimy na dwa słowa, z których każde dobre słowiańskie, wedle świadectwa wyraźnego wszelkich innych źródeł, co zawsze oba słowa dzielą (w Sima i Rogła75, Simu i Rogłu) i wedle równie wyraźnego świadectwa nazw topograficznych słowiańskich.

Mianowicie polskie Rgielsko już ks. St. Kozierowski Badania nazw topograficznych archidiecezji gnieźnieńskiej 1914, str. 255, z nazwą bożka ruskiego trafnie połączył. Rgielsko piszą r. 1153 Erglzko, bo i Polacy przystawiają samogłoski w nagłosie, por. ilnik, nazwa roślinna u Stanka od lnu; Lgiń w wiekach średnich Ilgin i Elgen; Ligota, Elgota; Ilża poszła z Isłży z przedstawieniem i-; Gislesz nazwa łąki, Kozierowski, Poznańskie str. 177, tegoż pochodzenia; Orpikowo nazywało się dawniej Rpikowo, por. Rpis; Rzgowo nazywa się Irgowo itd. Dalej piszą je r. 1218 Regliz, 1222 Ergilzsko, 1392 Rigielsko, później stale Rgielsko nad jeziorem równej nazwy; ks. Kozierowski porównał Rgilew, Rgylewo nad Rgilewką w powiecie kolskim.