— No tak — odpowiedział hrabia — nikt chyba nie słyszy, bym się skarżył.

— I to obecne szczęście nie ułagodziło panu myśli?

— Moje obecne szczęście równa się dawnemu nieszczęściu.

— Czy nie jesteś pan żonaty?

— Ja, żonaty? — zadrżał hrabia. — Któż mógł to pani powiedzieć?

— Nikt, ale widać pana w Operze z jakąś młodą i piękną osobą.

— To moja niewolnica, którą kupiłem w Konstantynopolu, księżniczka, którą adoptowałem i nie kocham poza tym nikogo.

— I tak sam pan żyje?

— Tak.

— A siostry, bracia, ojciec? Nie ma pan nikogo?