— Przebaczył jej już pan?

— Jej tak.

— Ale tylko jej. Czyli wciąż nienawidzi pan tych, którzy ją panu odebrali?

— Dlaczego miałbym ich nienawidzić?

Hrabina stanęła naprzeciw Monte Christa; w ręku trzymała jeszcze kilka winogron.

— Niech pan spróbuje — poprosiła.

— Nigdy nie jadam winogron, pani hrabino — odpowiedział Monte Christo takim tonem, jakby o tym nie rozmawiali.

Hrabina w geście rozpaczy rzuciła winogrona w najbliższą kępę krzewów.

— Nieugięty! — szepnęła.

Monte Christo stał nieporuszony, jakby go ten wyrzut nie dotykał.