Cytujemy ten żart na dowód, iż generała nikt nie zmuszał, by jechał na zebranie i że przybył tam z własnej woli.

W powozie prezes przypomniał generałowi obietnicę. Generał nie opierał się wcale tej formalności i pozwolił sobie zawiązać oczy fularem, który był już przygotowany.

W drodze prezesowi wydało się, iż generał usiłuje zerkać spod chustki; przypomniał mu więc przysięgę.

— A, prawda, przepraszam — rzekł generał.

Powóz zatrzymał się na ulicy Saint-Jacques przed długą sklepioną sienią. Generał wysiadł, wspierając się na ramieniu prezesa, o którego godności zresztą nic nie wiedział i uważał go za prostego członka klubu.

Z sieni weszli na piętro, do sali obrad.

Posiedzenie już się rozpoczęło. Członkowie klubu, uprzedzeni, iż tego wieczora ma się odbyć prezentacja nowego członka, stawili się w komplecie.

Gdy generał znalazł się na środku sali, poproszono go, aby zdjął opaskę.

Uczyniwszy to, zdziwił się bardzo, ujrzawszy wielu swoich znajomych, należących do organizacji, której istnienia się nie domyślał.

Zapytano go o przychylność dla sprawy; odpowiedział, iż listy z Elby powinny go wystarczająco rekomendować...