— Doprawdy?... A znane są przyczyny tego zerwania?

— Nie.

— Coś podobnego! Jakże pan de Villefort znosi wszystkie te nieszczęścia?

— Jak zawsze, ze spokojem filozofa.

W tej chwili wszedł pan Danglars.

— Jak to — rzekła baronowa — zostawiłeś pana Cavalcanti samego ze swoją córką?

— I z panną d’Armilly — rzekł bankier — Za kogóż ty ją masz?

Po czym, zwracając się do Monte Christa, rzekł:

— Czarujący młodzieniec ten książę Cavalcanti, nieprawdaż, hrabio? Tylko czy on rzeczywiście jest księciem?

— Za to nie mogę ręczyć — odpowiedział Monte Christo. — Jego ojca przedstawiono mi jako margrabiego, pan Andrea zatem powinien być hrabią; zdaje mi się jednak, że on sam nie wykazuje wielkich pretensji do tego tytułu.