— Tak mi się wydaje.
— Jaki smak miała?
— Gorzki.
Lekarz nalał kilka kropel lemoniady na dłoń, dotknął jej wargami, wypłukał nimi usta, jakby kosztował wina, po czym wypluł do kominka.
— Niewątpliwie ta sama — rzekł. — Czy pan także ją pił, panie Noirtier?
— Tak — odpowiedział starzec.
— I także pan czuł, że była gorzka?
— Tak.
— Och, panie doktorze — zawołał Barrois. — Znowu mi to wraca! O Boże wszechmogący, zlituj się nade mną!
— Gdybym miał jakiś środek, żeby wpuścić mu powietrze do płuc — rzekł lekarz rozglądając się wkoło — może w ten sposób zapobiegłbym uduszeniu. Ale nie ma nic! Nic!