— Nieszczęsny Barrois został otruty fałszywą angosturą i orzechem świętego Ignacego — rzekł lekarz. — Teraz mogę to śmiało przysiąc przed ludźmi i Bogiem.
Villefort nic nie odpowiedział, tylko wzniósł ręce do nieba, otworzył szeroko błędne oczy i, jak powalony piorunem, opadł na fotel.
79. Oskarżenie
D’Avrigny ocucił natychmiast prokuratora, który w tym grobowym pokoju wyglądał niczym drugi trup.
— O, śmierć jest w moim domu! — zawołał Villefort.
— Niech pan raczej powie: zbrodnia — odrzekł lekarz.
— Panie d’Avrigny! — zawołał Villefort. — Nie potrafię wyrazić tego, co się w tej chwili we mnie dzieje: bo ogarnia mnie groza, boleść i szaleństwo zarazem.
— Zapewne — rzekł lekarz z imponującym spokojem. — Ale zdaje mi się, że najwyższy czas, abyśmy zaczęli działać; nadszedł czas, byśmy powstrzymali ten strumień śmierci. Co do mnie, nie potrafię już dłużej w żaden sposób ukrywać takiej tajemnicy, nie mogąc mieć nadziei, że sprawiedliwości stanie się zadość i że społeczeństwo pomści śmierć ofiar.
Villefort rozejrzał się wokół ponurym wzrokiem.
— I to w moim domu! — wyszeptał. — W moim domu!