— Posłuchaj Andrea, a jest tam może jakiś mechaniczny sekretarzyk?
— Jaki sekretarzyk?
— No taki, co jak złodziej się do niego zbliży, to zatrzaskuje się za nim krata i pozytywka zaczyna grać jakąś melodię. Mówiono mi, że na ostatniej wystawie było coś takiego.
— Jest tam zwyczajny, mahoniowy sekretarzyk, przy którym zawsze widziałem kluczyk.
— I nikt go nie okrada?
— Nie, ludzie, którzy tam służą, są mu bardzo oddani.
— Musi tam coś być w tym sekretarzyku, co?... jakieś pieniądze? Gdzie on stoi?
— Może i są... ale kto go tam wie. Na pierwszym piętrze.
— Naszkicuj mi też syneczku, plan pierwszego piętra, tak mniej więcej, jak parteru.
— Nic łatwiejszego.