— Niech ksiądz tego nie robi!
— A to dlaczego?
— Bo tym sposobem pozbawi nas ksiądz naszego chleba.
— I ty myślisz, że aby tacy łajdacy, jak wy, mieli chleb, zostanę waszym wspólnikiem? Że pomogę wam w tym oszustwie?
— Księże dobrodzieju... — rzekł Caderousse, podchodząc jeszcze bliżej.
— Powiem wszystko.
— Komu?
— Panu Danglarsowi.
— A niech cię diabli! — wrzasnął Caderousse, wyciągając nóż otwarty z zanadrza i uderzając hrabiego w pierś. — Teraz już nic nie powiesz!
Ale ku jego zaskoczeniu sztylet ześliznął się stępiony.