— Chcę tego, czego chce Bóg.
— Ale niech mi ksiądz przysięgnie, że nie zabije mnie ksiądz, gdy będę złaził.
— Głupiec i tchórz z ciebie! Sam się zastanów. Próbowałem uczynić cię szczęśliwym, a zrobiłem z ciebie zbrodniarza.
— Niech ksiądz spróbuje ostatni raz.
— Cóż, dobrze. Wiesz, że dotrzymuję słowa, prawda? Jeśli więc wrócisz do domu cały i zdrowy...
— Czegóż mam się obawiać? Chyba tylko księdza?
— Jeśli wrócisz do domu cały i zdrowy, opuść Paryż, wyjedź z Francji, i gdziekolwiek trafisz, żyj uczciwie, a ja będę posyłał ci małą pensyjkę; bo jeśli wrócisz do domu cały i zdrowy, to...
— To co? — zadrżał Caderousse.
— To będzie znaczyło, że Bóg ci przebaczył, a wtedy ja także ci przebaczę.
— Jakem chrześcijanin — wybełkotał Caderousse i cofnął się — boję się ojca!...