— Bogu dzięki nie żyjemy już w czasach, kiedy na dzieci spadała odpowiedzialność za czyny ich ojców. Przyjrzyj się swojemu życiu, Albercie, wzeszło ono tak niedawno! Uwierz mi, jesteś przecież taki młody, bogaty, opuść Francję. W tym Babilonie, gdzie wszystko się kotłuje i nieustannie zmieniają się gusta, wszystko natychmiast puszcza się w niepamięć! Wrócisz za trzy, cztery lata, poślubisz jakąś rosyjską księżniczkę i nikt nie będzie już myślał o tym, co się stało wczoraj, a tym bardziej o tym, co zdarzyło się przed szesnastu laty.

— Dziękuję ci, mój kochany, za te słowa, dyktują ci je najszlachetniejsze intencje; ale to niemożliwe. Powiedziałem ci już, czego pragnę, a teraz dodam, że to pragnienie jest moją wolą. Moim zdaniem Opatrzność ma z tym wszystkim niewiele wspólnego, i całe szczęście, bo ja mam nadzieję, że zamiast niewidzialnej i nieuchwytnej wysłanniczki, co zsyła nagrody i kary niebieskie, znajdę widzialnego i uchwytnego człowieka, na którym się zemszczę! Przysięgam ci, zemszczę się za wszystko, co wycierpiałem przez ostatni miesiąc. I powtarzam ci, że wracam do życia, między ludzi, a ty, jeśli — jak twierdzisz — wciąż jesteś moim przyjacielem, dopomóż mi odnaleźć rękę, która zadała cios.

— Jeśli postanowiłeś odnaleźć wroga, pomogę ci w tym. I znajdę go, bo mój honor zainteresowany jest w tej sprawie prawie tak samo jak twój.

— A więc zacznijmy natychmiast. Każda minuta zwłoki to dla mnie wieczność. Donosiciel nie został jeszcze ukarany, ma więc nadzieję, że go ona ominie. Ale klnę się honorem — jeśli tak myśli, to myli się sromotnie.

— No to posłuchaj.

— Beauchamp! Widzę, że coś wiesz! Przyjacielu, przywracasz mi życie!

— Nie traktuj tego za pewnik, bo to dopiero światełko w ciemnościach, ale idąc za tym światełkiem być może trafimy do celu.

— Mów, błagam cię, widzisz przecie, że umieram z niecierpliwości.

— Było tak: w Janinie, aby zasięgnąć informacji, udałem się naturalnie najpierw do najbogatszego bankiera. Ledwie wspomniałem o tej sprawie, zanim jeszcze wymieniłem nazwisko twojego ojca...

„Ach, wiem — rzekł do mnie — domyślam się, co pana tu sprowadza”.