— Tylko znajomym, panie hrabio.
— Zobaczył go pan po raz pierwszy w dniu, w którym poznał pan i mnie.
— Tak, to prawda, i cóż z tego? Już o tym nie pamiętałem, aż mi pan musiał przypomnieć.
— Dziękuję, panie Maksymilianie.
I hrabia uderzył raz w dzwonek.
— Weź to — rzekł do Alego, gdy ten się zjawił — i zanieś do mojego notariusza. Panie Maksymilianie, to mój testament. Po mojej śmierci dowiesz się, co zawiera.
— Jak to, po pańskiej śmierci? — obruszył się Morrel.
— E, przyjacielu, trzeba być przewidującym. Co robiłeś wczoraj, po naszym rozstaniu?
— Byłem u Tortoniego, gdzie, jak się spodziewałem, zastałem Beauchampa i Château-Renauda. Przyznam ci się, hrabio, że chciałem się z nimi spotkać.
— Ale dlaczego, jeśli wszystko zostało ustalone?