— Panie hrabio, proszę posłuchać: sprawa jest poważna, nie da się uniknąć tego pojedynku.
— Wątpiłeś pan w to?
— Nie. Albert znieważył pana publicznie, wszyscy już o tym mówią. Myślałem, że uda mi się zmienić broń, z pistoletów na szpady. Pistolet jest ślepy.
— I udało ci się? — zapytał żywo Monte Christo, bo zaświtał mu promyk nadziei.
— Nie, bo wiedzą, jak się pan świetnie fechtujesz.
— E... A kto mnie zdradził?
— Nauczyciele szermierki, których pan pobiłeś.
— Maksymilianie, czy widział pan kiedykolwiek, jak strzelam z pistoletu?
— Nie.
— No, to mamy jeszcze trochę czasu, niech pan patrzy.