D’Avrigny zastanawiał się przez chwilę, a potem przysunął się bliżej Noirtiera:
— Proszę mi wybaczyć to, co powiem, ale nie możemy pominąć żadnego śladu w takich straszliwych okolicznościach, że tak pana zapytam. Czy widziałeś pan, jak umierał biedny Barrois?
Noirtier wzniósł oczy ku niebu.
— Czy wiesz pan, dlaczego umarł? — spytał d’Avrigny, kładąc rękę na ramieniu Noirtiera.
— Tak.
— Sądzisz pan, że to była śmierć naturalna?
Coś na kształt uśmiechu zarysowało się na nieruchomych ustach Noirtiera.
— Wpadł pan na myśl, że Barrois został otruty?
— Tak.
— Czy sądzisz pan, że trucizna była przeznaczona dla niego?