— Moja córka... Eugenia opuszcza nas.

— O Boże, co też pan mówi?

— To prawda, drogi hrabio. Mój Boże, jaki pan jest szczęśliwy, że nie ma żony i dzieci!

— Tak pan sądzi?

— Ach, naprawdę!

— I mówi pan, że panna Eugenia...

— Nie mogła znieść tej kompromitacji i poprosiła mnie, bym pozwolił jej wyjechać w podróż.

— Wyjechała?

— Wczoraj w nocy.

— Z panią Danglars?