— A więc — zaczął Beauchamp — nie ciekawi was, dlaczego u Villefortów pada się takim pokotem?

— Pokotem, hmm... Ładne — zauważył Château-Renaud.

— Mój drogi, zdanko to znaleźć można u Saint-Simona.

— A śmierć u państwa de Villefort, wróćmy do rzeczy.

— Do licha, przyznam się — oznajmił Debray — że z oczu nie tracę tego domu, od trzech miesięcy okrytego żałobą... A nawet przedwczoraj rozmawiałem o śmierci Valentine z panią.

— Co znowu za pani? — zapytał Château-Renaud.

— Do diabła, przecież że ministrowa!

— A, przepraszam. Nie bywam u ministrów, zostawiam ten zaszczyt książętom.

— Baronie, promieniowałeś pięknem, a teraz zaczynasz nas razić gromami jak Jowisz! Ulituj się!

— Już nic nie powiem, ale ulituj się i ty, do diabła, i przestań mi replikować!