Jednym spojrzeniem objął cały salon.
— Nikogo tu nie ma — stwierdził. — Jest pewnie w sypialni.
Rzucił się do drzwi. Drzwi były zamknięte na zasuwkę.
Zadrżał.
— Heloizo! — zawołał.
Wydało mu się, że poruszył się jakiś sprzęt.
— Heloizo! — powtórzył.
— Kto tam? — zapytała pani de Villefort.
Wydało mu się, że jej głos brzmiał słabiej niż zwykle.
— Otwórz, otwórz! — zawołał. — To ja!