— A więc był nieszczęśliwszy od ciebie, bo nie mógł nawet znaleźć grobu ojca.

— Ale przynajmniej pozostała mu kobieta, którą kochał.

— Mylisz się. Ta kobieta...

— Umarła? — zawołał Maksymilian.

— Gorzej. Nie dochowała wiary. Wyszła za jednego z tych, którzy byli sprawcami nieszczęścia jej narzeczonego. Widzisz sam, że ten człowiek był i w tej kwestii nieszczęśliwszy od ciebie.

— I Bóg zesłał pocieszenie temu człowiekowi?

— Zesłał mu przynajmniej spokój.

— I ten człowiek będzie jeszcze może kiedyś szczęśliwy?

— Wciąż ma nadzieję.

Młodzieniec spuścił głowę.