Czy powinien sam zapytać bandytów o wyjaśnienia? Czy też powinien czekać cierpliwie, aż oni się odezwą? Druga alternatywa była bezpieczniejsza: i Danglars czekał. Czekał aż do południa.
Przez cały ten czas pod drzwiami sterczał strażnik. O ósmej strażnik został zmieniony. Zauważył, że przez szpary w drzwiach przenika światło lampy. Przyłożył oko do jednej ze szpar właśnie w chwili, gdy bandyta pociągał łyk wódki ze skórzanego bukłaka. Bukłak wydzielał smród. Danglars otrząsnął się z obrzydzeniem.
— Fuj — mruknął i wycofał się w głąb celi.
W południe człowieka popijającego wódkę zastąpił inny wartownik. Danglarsa zdjęła ciekawość. Ponownie spojrzał przez szparę.
Był to bandyta o wyglądzie atlety, Goliat o wyłupiastych oczach, szerokich wargach, złamanym nosie i czerwonej czuprynie, pozlepiane kudły opadały mu na ramiona jak wijące się węże.
— O, ten przypomina bardziej ogra niż człowieka. W każdym razie jestem stary i dość łykowaty, choć gruby, tłuste i łykowate chyba by mu nie smakowało.
Jak widać, Danglars był wciąż jeszcze w nastroju do żartów. W tejże chwili, jakby na dowód, że nie jest ludożerczym ogrem, strażnik usiadł przodem do drzwi celi, wyciągnął z torby pajdę czarnego chleba, parę cebul, kawał sera i zaczął łapczywie je pochłaniać.
— Niech mnie diabli wezmą — wzdrygnął się Danglars rzucając okiem przez szparę na obiad bandyty — jeśli rozumiem, jak można jeść podobne świństwa.
I usiadł na koźlich skórach, których woń przypominała mu smród wódki poprzedniego strażnika. Danglars mógł sobie jednak mówić, co chciał — sekrety natury są niezbadane; ileż jest wymowy w zaproszeniu, jakie ślą najordynarniejsze nawet potrawy wygłodniałym żołądkom!
Danglars poczuł nagle, że ma pusto w żołądku; człowiek wydał mu się mniej brzydki, chleb mniej czarny, a ser świeższy. A zresztą te surowe cebule — obrzydliwa strawa, iście dla dzikusów — przypominały mu niektóre sosy od Roberta i sztukę mięsa, którą jego kucharz przyrządzał mu po mistrzowsku, gdy Danglars mówił mu: Panie Deniseau, proszę przyrządzić mi dzisiaj jakieś dobre świństewko.