Danglars poznał, że to on krzyczał do niego rozkazująco: „Schować głowę!”.
Nie był to jednak moment na wyrzuty. Przybrał więc swój najmilszy uśmiech i rzekł:
— Przepraszam pana, ale czy ja nie dostanę obiadu?
— Jak to?! — krzyknął Peppino. — Czyżby ekscelencja był przypadkiem głodny?
— Przypadkiem — mruknął Danglars — a to urocze. Nie jadłem już całą dobę. Ależ tak, proszę pana — dodał głośniej — jestem głodny i to bardzo.
— I ekscelencja chciałby coś zjeść?...
— Natychmiast, jeśli to tylko możliwe.
— Nic prostszego — odrzekł Peppino. — Można tu dostać wszystko, na co się ma ochotę, oczywiście za odpowiednią opłatą, jak to bywa zawsze u porządnych ludzi.
— Rozumie się — krzyknął Danglars — choć po prawdzie ludzie, którzy kogoś porywają i zamykają w celi powinni przynajmniej karmić swoich więźniów.
— O, ekscelencjo, nie mamy takiego zwyczaju.