— Ocalony! — zapytał Morrel. — Co mówisz, dziecko?

— Tak, ocalony! Patrz, patrz!

Morrel wziął sakiewkę i zadrżał, bo przypominał sobie jakby przez mgłę, że przedmiot ten kiedyś do niego należał.

W jednej przegródce był weksel na dwieście osiemdziesiąt siedem tysięcy franków.

Weksel był anulowany.

W drugiej zaś — diament wielkości orzecha i kawałek pergaminu ze słowami:

Posag Julii.

Morrel przetarł czoło; był pewien, że śni. W tej chwili zegar wybił jedenastą.

Dźwięk ten odbił się echem w uszach Morrela, jakby stalowy młotek uderzał prosto w jego serce.

— Ale wytłumacz mi, dziecko kochane, gdzie znalazłaś tę sakiewkę?