— No, Gaetano, i co? Nie przyjmują naszej oferty?
— Wręcz przeciwnie — odparł Gaetano. — Sam naczelnik, któremu powiedziano, że pan jest młodym podróżującym Francuzem, zaprasza pana na wieczerzę.
— No cóż — rzekł Franz — widać, że ten naczelnik to człowiek nader uprzejmy; nie widzę powodu, dla którego miałbym nie przyjąć zaprosin, tym bardziej że mogę się przyczynić do tej kolacji.
— O, nie o to idzie; on ma co jeść, nawet więcej niż mu trzeba. Ale zaprasza pana do siebie pod pewnym warunkiem.
— Do siebie? — odpowiedział zdziwiony młodzieniec. — Czyżby wybudował tu sobie dom?
— Bynajmniej, ale mimo to mieszka sobie ponoć bardzo wygodnie.
— Znasz więc naczelnika?
— Słyszałem o nim tylko.
— I co, mówią o nim dobrze, czy źle?
— I tak, i tak.