Carlini jadł i pił, jak gdyby nic się nie działo.
Zbójcy spoglądali na niego zdziwieni, nie mogąc pojąć tej obojętności; wtem usłyszeli za plecami ciężkie kroki. Odwrócili się i ujrzeli Divolaccio niosącego dziewczynę.
Głowa jej zwisała, włosy sięgały aż do ziemi.
W miarę jak podchodzili coraz bliżej kręgu światła bijącego od ognia, coraz widoczniejsza stawała się bladość ich twarzy.
Obraz ten miał w sobie coś tak dziwnego i uroczystego, że wszyscy podnieśli się z miejsca — oprócz Carliniego, który nadal spokojnie jadł i pił, obojętny na to, co się działo.
Divolaccio wśród głębokiej ciszy podszedł do ogniska i złożył Ritę u stóp herszta.
Teraz wszyscy poznali przyczynę tej okropnej bladości ich twarzy: pod lewą piersią Rity tkwił nóż, wbity aż po rękojeść.
Wszystkie spojrzenia przeniosły się na Carliniego; miał pustą pochwę u pasa.
— Aha — rzekł Cucumetto — teraz rozumiem, czemu Carlini pozostał w tyle.
Natury pierwotne zdolne są docenić śmiały czyn; choć żaden z bandytów nie uczyniłby tego, co Carlini, wszyscy pojęli, co znaczy ów postępek.