Dziwiono się tylko mocno, jak Carlini mógł dostać kulę w plecy, gdy stał twarzą do nieprzyjaciela.
Zdziwienie ustąpiło, gdy jeden z bandytów zdradził jednemu z towarzyszy, że kiedy Carlini padł, Cucumetto stał dziesięć kroków za nim.
Kiedy bowiem bandyci opuszczali o świcie las frosinoński, Cucumetto poszedł, kryjąc się w mroku, za Carlinim, podsłuchał przysięgę, a jako człowiek ostrożny, podjął zawczasu środki zaradcze.
Sto innych niemniej ciekawych historii opowiadano o straszliwym herszcie bandytów.
I tak od Fondi po Perusę wszyscy drżeli na sam dźwięk jego imienia.
Opowieści te często były przedmiotem rozmów pomiędzy Luigim i Teresą.
Dziewczyna drżała z lęku, słuchając tych straszliwych historii; ale Vampa z uśmiechem ją uspokajał, potrząsając fuzją; a jeżeli i to nie oddalało od dziewczyny obaw, pokazywał jej bujającego się o sto kroków na jakiej uschłej gałęzi kruka, brał go na cel, zwalniał kurek i ptak padał u stóp drzewa.
A czas płynął: młodzi postanowili, że pobiorą się, skoro tylko Vampa skończy lat dwadzieścia, a Teresa dziewiętnaście. Oboje byli sierotami, potrzebowali tylko pozwolenia dziedzica — jakoż gdy poprosili, nie odmówiono.
Pewnego dnia, gdy tak rozmawiali o przyszłości, dało się słyszeć kilka wystrzałów; z lasu, koło którego zwykle pasali owce, nagle wypadł jakiś człowiek i dobiegł do nich.
— Ścigają mnie! — zawołał. — Możecie mnie ukryć?