Hrabia zamilkł na chwilę, marszcząc brew.
— A gdybym się udał do Vampy, pojechałbyś pan ze mną?
— Jeżeli moje towarzystwo nie będzie panu nieprzyjemne...
— A więc dobrze. Pogoda jest piękna, spacer za miasto może nam tylko posłużyć.
— Trzeba wziąć broń?
— A po cóż?
— A pieniądze?
— Nie ma potrzeby. Gdzie ten człowiek, co przyniósł list?
— Na ulicy.
— Czeka na odpowiedź?