— Tam do kata, nie traćmy takiej okazji — rzekł Monte Christo. — Proszę o kontrakt.

Podpisał szybko, rzuciwszy okiem na miejsce, gdzie w akcie określono położenie domu i nazwisko właścicieli.

— Panie Bertuccio, proszę dać panu notariuszowi pięćdziesiąt pięć tysięcy franków.

Intendent wyszedł dość niepewnym krokiem i wrócił z plikiem banknotów, które notariusz, jako człowiek nienawykły przyjmować pieniądze bez niezbędnych formalności, uważnie przeliczył.

— A teraz — zapytał hrabia — dopełniliśmy już wszystkich formalności?

— Tak, panie hrabio.

— Czy masz pan klucze?

— Klucze zostawiono u odźwiernego, który pilnuje domu; ale tu jest list z poleceniem, by przyjął pana jako właściciela.

— Bardzo dobrze.

I Monte Christo kiwnął głową notariuszowi, co znaczyło wyraźnie: „już pana nie potrzebuję, możesz sobie iść”.