— Ale przepraszam — rzekł nieśmiało poczciwy notariusz. — Pan hrabia zapewne omylił się, należy mi się tylko pięćdziesiąt tysięcy.

— A pańskie honorarium?

— Już jest zawarte w tej sumie, panie hrabio.

— Ale czyż nie pofatygowałeś się pan z Auteuil?

— Tak.

— A więc trzeba pana wynagrodzić za fatygę — zakończył hrabia i pożegnał go gestem.

Notariusz wyszedł tyłem, kłaniając się aż do ziemi. Pierwszy to raz od chwili, gdy objął swój urząd, zdarzył mu się taki klient.

— Proszę odprowadzić pana notariusza — zwrócił się do Bertuccia hrabia.

Intendent wyszedł za notariuszem.

Skoro tylko hrabia został sam, wydobył z kieszeni zamknięty pugilares i otworzył go małym kluczykiem, który zawsze nosił na szyi.