Wykorzystaliśmy to szczególne zawieszenie broni, którego nam udzielił rząd, aby nawiązać stosunki na całym wybrzeżu. Od czasu, jak w Nîmes zamordowano mi brata, nie chciałem wracać do tego miasta. Dlatego też karczmarz, z którym robiliśmy dawniej interesy, widząc, że już nie chcemy do niego przychodzić, sam przyszedł do nas — założył drugą karczmę o nazwie Pont-du-Gard, przy drodze między Bellegarde a Beaucaire. Tym sposobem mieliśmy w okolicach Aigues-Mortes, Martigues i Bouc ze dwanaście składów, gdzie zostawialiśmy nasz towar i gdzie oprócz tego mogliśmy się ukryć przed celnikami i żandarmami. Rzemiosło przemytnika może przynosić duże zyski, tym bardziej, gdy komuś nie zbywa na inteligencji i energii. A ja zamieszkałem w górach, bo miałem teraz dwa powody, aby lękać się żandarmów i celników; gdybym stanął przed sądem, jak w każdym dochodzeniu sięgnięto by do przeszłości, a w mojej przeszłości można by się teraz było doszukać czegoś dużo gorszego niż przemyt cygar i baryłek wódki.
Przekładając tedy śmierć nad więzienie, dokazywałem cudów. I to mnie przekonało, że zbytnia troska o życie jest niemal zawsze jedyną przeszkodą w wykonaniu tych zamiarów, które wymagają szybkiej decyzji, energicznej realizacji i ryzyka. Rzeczywiście — gdy ktoś raz zaryzykuje życiem, przewyższa przez to innych ludzi, albo raczej inni ludzie już nie są mu równi; a ktokolwiek raz powziął taką decyzję, czuje od razu, jak rosną jego siły i rozszerzają się przed nim horyzonty.
— O, panie Bertuccio, jak filozoficznie! — przerwał hrabia. — Widzę, że popróbowałeś w życiu wszystkiego.
— O, pan hrabia raczy darować.
— Nie, nie! Chciałem tylko powiedzieć, że filozofowanie o wpół do jedenastej to trochę późno. Ale nie mam innych zastrzeżeń, zważywszy, że twoja filozofia jest całkiem słuszna, czego nie można bynajmniej powiedzieć o innych filozofiach.
— Zakres moich działań stawał się coraz obszerniejszy i coraz bardziej korzystny. Assunta była gospodarna i nasza fortunka zaokrąglała się.
Pewnego dnia, gdy wyjeżdżałem na jakąś wyprawę, rzekła do mnie:
„Jedź, po powrocie będzie na ciebie czekać niespodzianka”.
Pytałem na próżno, co to za niespodzianka: nie chciała powiedzieć. Wyruszyłem więc.
Wyprawa tym razem trwała blisko sześć tygodni. Byliśmy w Lucce po oliwę i w Livorno po bawełnę angielską; wyładowaliśmy towar bez kłopotu.